
Wracasz do Polski. Te same ulice, znajome miejsca, język, którego nie trzeba tłumaczyć, gesty i sytuacje, które przez lata były czymś całkowicie oczywistym. Powinno być swojsko, powinno pojawić się poczucie ulgi albo powrotu do czegoś dobrze znanego. A jednak czasem dzieje się coś zupełnie innego.
Patrzysz na miejsce, za którym tęskniłaś przez miesiące albo lata, i odkrywasz, że nie czujesz już tego, czego się spodziewałaś. Coś się zmieniło, choć trudno od razu powiedzieć co. Z drugiej strony, kiedy wracasz do kraju, w którym teraz mieszkasz, tam również nie zawsze masz poczucie, że jesteś całkowicie u siebie. I wtedy pojawia się pytanie, które wielu osobom na emigracji towarzyszy znacznie częściej, niż chciałyby przyznać:
Gdzie właściwie jest mój dom?
Emigracja zmienia punkt odniesienia
Kiedy mieszkasz przez większość życia w jednym kraju, ogromna część codzienności jest tak oczywista, że właściwie przestajesz ją zauważać. Mówisz swoim językiem, znasz niepisane zasady, wiesz, jak zachować się w urzędzie, sklepie, szkole czy przy rodzinnym stole. Rozumiesz sposób, w jaki ludzie żartują, okazują sympatię, spierają się i budują relacje. Wszystko to tworzy punkt odniesienia, który działa w tle i daje poczucie przewidywalności.
Po emigracji wiele z tych elementów znika niemal jednocześnie. Trzeba nauczyć się nowego systemu, nowych kodów kulturowych i nowego sposobu funkcjonowania. Relacje buduje się od początku, codzienne sprawy wymagają większej uwagi, a różnice, których wcześniej nawet się nie zauważało, nagle stają się bardzo wyraźne. Z czasem okazuje się jednak, że zmienia się nie tylko świat wokół nas. Zmienia się również sposób, w jaki patrzymy na siebie.
Czasem tęsknimy nie tyle za samym miejscem, ile za całym kontekstem, który był z nim związany: ludźmi, poczuciem bezpieczeństwa, okresem życia, w którym wszystko wydawało się bardziej oczywiste, a także za wersją siebie, która funkcjonowała w dobrze znanym i przewidywalnym świecie. Dlatego można tęsknić za Polską, a jednocześnie po powrocie czuć, że już się do niej nie pasuje.
Polska, do której wraca się po kilku latach, również nie jest dokładnie tą samą Polską, z której się wyjechało. Ludzie mają swoje życie, rodzice są starsi, przyjaźnie się zmieniły, miasta wyglądają trochę inaczej, a miejsca, które w pamięci miały szczególne znaczenie, czasem okazują się zupełnie zwyczajne. Najważniejsze jest jednak to, żemy sami również nie jesteśmy już tymi samymi osobami, które kiedyś wyjechały.
Między dwoma światami
Jedno ze zdań, które często pojawia się w rozmowach osób mieszkających za granicą, brzmi mniej więcej tak: „nie pasuję już tam, ale nie wiem, czy pasuję tutaj”. To chyba dobrze opisuje jeden z najbardziej charakterystycznych momentów życia na emigracji.
Można mieć dom, pracę, rodzinę i znajomych, a mimo to od czasu do czasu czuć się zawieszonym pomiędzy dwoma światami. Nie jest się już dokładnie tą osobą, która kiedyś wyjechała, ale nie zawsze czuje się też pełną częścią nowego miejsca. Nie musi to oznaczać, że wyjazd był błędem albo że coś poszło nie tak. Czasem oznacza po prostu, że dawny punkt odniesienia przestał wystarczać, a nowy wciąż się tworzy.
Jedną z najtrudniejszych stron emigracji jest świadomość, że życie w kraju pochodzenia trwa także wtedy, kiedy nas w nim nie ma. Rodzice się starzeją, odbywają się śluby, urodziny, narodziny dzieci, rodzinne spotkania i wszystkie zwykłe chwile, które kiedyś były częścią codzienności. Można rozmawiać przez telefon, widzieć się na ekranie, wysyłać zdjęcia i pozostawać w kontakcie niemal każdego dnia, ale nawet najczęstsza rozmowa nie zawsze zastępuje zwykłą obecność.
Z czasem pojawia się też trudne odkrycie, że ludzie, których zostawiliśmy, nauczyli się żyć bez naszej codziennej obecności, tak samo jak my nauczyliśmy się funkcjonować bez ich obecności obok nas. Miłość może pozostać taka sama, ale sama relacja często już nie jest dokładnie taka jak kiedyś.
Dom nie zawsze musi być jednym miejscem
Przez długi czas można próbować odpowiedzieć sobie na pytanie, czy domem jest Polska, czy kraj, w którym mieszka się teraz, jakby tylko jedna z tych odpowiedzi mogła być prawidłowa. Tymczasem po kilku latach emigracji samo pojęcie domu często zaczyna oznaczać coś innego.
Dom może być konkretnym miejscem, ale może nim być również człowiek, rodzina, rytuał, język, grupa ludzi albo poczucie, że można być sobą bez ciągłego tłumaczenia, kim się jest i skąd się pochodzi. Możliwe, że część Ciebie zawsze będzie związana z miejscem, z którego wyjechałaś, a jednocześnie będziesz w stanie zbudować coś prawdziwego gdzie indziej. Te dwie rzeczy nie muszą się wzajemnie wykluczać.
Być może dlatego pytanie „gdzie jest mój dom?” nie zawsze wymaga jednej definitywnej odpowiedzi. Czasem ważniejsze okazuje się to, czego potrzebujesz, żeby czuć się u siebie, które części dawnego życia nadal są dla Ciebie ważne, co zbudowałaś od czasu wyjazdu i czego nauczyłaś się o sobie. Warto też zastanowić się, co już przestało pasować do tego, kim jesteś dzisiaj, oraz jakiego życia chcesz teraz, a nie kilka lat temu, kiedy podejmowałaś decyzję o emigracji.
Emigracja nie musi oznaczać wyboru pomiędzy „tam” i „tu”. Czasem staje się momentem, w którym po raz pierwszy naprawdę świadomie decydujesz, co chcesz zachować z przeszłości, co zostawić za sobą i co zbudować dalej.
Nie musisz znać odpowiedzi od razu
Kiedy kilka lat temu przeprowadziłam się z Polski do Stanów Zjednoczonych, emigracja zaskoczyła mnie bardziej, niż przypuszczałam. Mimo wiedzy psychologicznej i wieloletniego doświadczenia w pracy z ludźmi nie byłam przygotowana na wszystko, co ta zmiana uruchomi. Zmieniło się moje otoczenie, relacje, macierzyństwo i sposób, w jaki patrzyłam na siebie. Z czasem zrozumiałam, że emigracja nie zmieniła tylko mojego adresu.Zmieniła mój punkt odniesienia, a wraz z nim wiele rzeczy, które wcześniej wydawały się oczywiste.
I właśnie dlatego ten temat jest mi dziś tak bliski.
Nie musisz dziś wiedzieć, czy chcesz zostać, wrócić, zmienić pracę, przebudować relację albo zacząć coś od początku. Czasem pierwszym krokiem nie jest podjęcie decyzji, tylko spokojne zobaczenie, gdzie naprawdę jesteś teraz, co w Twoim życiu już działa, co przestało działać i czego potrzebujesz, żeby ruszyć dalej w sposób zgodny z Tobą.
COACHING NA EMIGRACJI
Jeśli utknęłaś pomiędzy tym, co było, a tym, co próbujesz zbudować.
Możesz przeczytać więcej o coachingu na emigracji i sprawdzić, czy taka rozmowa mogłaby być dla Ciebie pomocna.
Coaching na emigracji →COACHING NA EMIGRACJI
Nie każdą odległość da się zmniejszyć kilometrami.
Jeśli życie pomiędzy dwoma światami zaczyna wpływać na Twoje relacje, poczucie bliskości albo sposób, w jaki widzisz swoje miejsce, możesz przyjrzeć się temu spokojnie podczas rozmowy coachingowej.
Coaching na emigracji →