
„Wróciłam do Polski i żałuję” - to zdanie pojawia się w rozmowach i internetowych dyskusjach zaskakująco często. Powrót po kilku latach emigracji bywa wyobrażany jako ulga: znajome twarze, własny język, rodzina blisko, miejsca, które zna się od lat, i przekonanie, że wreszcie wszystko stanie się prostsze. Skoro życie za granicą zaczęło męczyć, powrót może wydawać się czymś naturalnym: wrócę tam, skąd jestem, odzyskam swoje otoczenie i znowu poczuję, że jestem u siebie. Problem w tym, że rzeczywistość powrotu potrafi wyglądać zupełnie inaczej niż wyobrażenie o nim, bo Polska, do której wracasz, nie jest już dokładnie tą samą Polską, którą zostawiłaś, a Ty również nie jesteś już tą samą osobą, która kiedyś wyjechała.
Ludzie się zmienili, relacje się zmieniły, miejsca się zmieniły, a życie toczyło się dalej bez Ciebie. To, co w pamięci zostało jako znajome i bezpieczne, w praktyce może nagle wydawać się obce. Możesz rozpoznać ulicę, sklep, dzielnicę czy rodzinny dom, a jednocześnie nie mieć już tego samego poczucia przynależności, które kiedyś było oczywiste. Lata życia za granicą zmieniają bowiem więcej niż przyzwyczajenia. Zmieniają sposób myślenia, komunikacji, reagowania, oczekiwania wobec ludzi i codzienności. Uczysz się funkcjonować w innym systemie, poznajesz inne normy społeczne, budujesz nowe relacje, często inaczej patrzysz na pracę, rodzinę, wychowanie dzieci, granice czy własną niezależność. Po powrocie możesz więc odkryć, że rzeczy, które kiedyś były dla Ciebie normalne, już takie nie są. To nie musi oznaczać, że Polska stała się gorsza albo że życie na emigracji było lepsze. Oznacza po prostu, że Twój punkt odniesienia się zmienił.
Właśnie dlatego tak częste jest zaskoczenie: przecież wróciłam do swojego kraju, więc dlaczego nadal czuję się obco? Do tego dochodzi czasem presja otoczenia. Ludzie pytają, dlaczego wróciłaś, jakby sama decyzja wymagała uzasadnienia. W tle może być przekonanie, że za granicę wyjeżdża się po sukces, pieniądze i lepsze życie, a powrót oznacza, że coś się nie udało. Nawet jeśli nikt nie mówi tego wprost, można zacząć odczuwać potrzebę tłumaczenia się: dlaczego wróciłam, dlaczego teraz, czy to na pewno była dobra decyzja, czy nie żałuję. A jeśli rzeczywiście pojawia się żal, łatwo potraktować go jak dowód porażki, choć wcale nie musi nim być.
Żal po powrocie może oznaczać coś znacznie prostszego: spodziewałaś się końca trudnego etapu, a znalazłaś się na początku kolejnego. Powrót nie jest cofnięciem się do miejsca, które zostało zatrzymane w czasie. Jest nową zmianą życiową i wymaga adaptacji tak samo jak wcześniejszy wyjazd. Szczególnie trudne bywa to wtedy, kiedy po powrocie zaczynasz tęsknić za życiem, które właśnie zostawiłaś. Możesz tęsknić za ludźmi, których poznałaś za granicą, za sposobem funkcjonowania, za większą anonimowością, niezależnością, pracą, codzienną rutyną albo po prostu za wersją siebie, którą byłaś tam. Wtedy sytuacja zaczyna wydawać się absurdalna: kiedy mieszkałaś za granicą, tęskniłaś za Polską, a po powrocie tęsknisz za emigracją. To jednak nie jest sprzeczność. Można być przywiązanym do dwóch miejsc, można jednocześnie widzieć zalety i wady obu i można wrócić do Polski z dobrych powodów, a mimo to przeżywać stratę tego, co zostało za granicą.
Często największym problemem nie jest sam kraj, ale oczekiwanie, że po powrocie natychmiast pojawi się ulga. Jeśli jej nie ma, pojawia się rozczarowanie. Jeśli po kilku tygodniach nadal czujesz chaos, łatwo pomyśleć, że zrobiłaś coś źle. Jeśli po kilku miesiącach nadal zastanawiasz się, gdzie jest Twoje miejsce, możesz zacząć kwestionować całą decyzję. Tymczasem adaptacja nie działa tylko w jedną stronę. Kiedy wyjeżdżasz, uczysz się nowego kraju. Kiedy wracasz po latach, uczysz się na nowo kraju, który teoretycznie już znasz, ale tym razem patrzysz na niego innymi oczami.
Zmieniają się także relacje. Znajomi, których zostawiłaś, przez lata budowali własną codzienność. Nie wszystkie przyjaźnie wrócą automatycznie do dawnej bliskości. Ludzie mają swoje obowiązki, dzieci, pracę, nowych znajomych i historie, których nie przeżyłaś razem z nimi. Możesz wrócić z przekonaniem, że odzyskasz dawną sieć ludzi wokół siebie, a potem odkryć, że trzeba ją właściwie budować od nowa. To bywa szczególnie bolesne, bo właśnie relacje często są jednym z głównych powodów powrotu. Podobnie może być z rodziną: bliskość geograficzna nie zawsze natychmiast przywraca dawną bliskość emocjonalną. Po latach życia osobno każdy przyzwyczaił się do własnego rytmu, sposobu podejmowania decyzji i codzienności, dlatego powrót może przynieść zarówno radość z bycia razem, jak i nowe napięcia.
Warto też uważać na moment, w którym decyzja o powrocie rodzi się podczas trudniejszego okresu na emigracji. Zły tydzień, samotny miesiąc, konflikt w pracy czy gorszy czas w związku mogą sprawić, że Polska zaczyna wyglądać jak rozwiązanie wszystkich problemów. W drugą stronę działa to podobnie: trudny początek po powrocie może natychmiast wywołać myśl, że trzeba ponownie wyjechać. Dlatego dobrze jest oddzielić emocję od faktu. To, że teraz jest Ci trudno, nie musi jeszcze oznaczać, że podjęłaś złą decyzję. Może po prostu oznaczać, że jesteś w środku zmiany, a zmiana - nawet ta długo wyczekiwana - potrafi być niewygodna.
Powrót do Polski nie musi być ani sukcesem, ani porażką. Nie musi być też decyzją na zawsze. Jest kolejnym etapem życia, w którym trzeba na nowo odpowiedzieć sobie na kilka pytań: czego właściwie potrzebuję, co jest dla mnie ważne teraz, czego brakuje mi w obecnej rzeczywistości i które z tych rzeczy mogę rzeczywiście zmienić. To dużo bardziej pomocne niż pytanie: czy powinnam była wracać? Na to pytanie często próbujemy odpowiedzieć z perspektywy chwilowego bólu, a nie całej sytuacji.
Być może potrzebujesz czasu, żeby odzyskać poczucie stabilności. Być może trzeba odbudować relacje, znaleźć nowe środowisko, zmienić pracę albo stworzyć w Polsce codzienność, która odpowiada osobie, którą jesteś dzisiaj, a nie tej, która wyjechała kilka czy kilkanaście lat temu. Być może z czasem dojdziesz do wniosku, że chcesz wyjechać ponownie. To również jest możliwe. Wtedy będzie to jednak decyzja podjęta z większą świadomością, a nie odruchowa reakcja na pierwsze rozczarowanie.
Najważniejsze jest chyba to, żeby pozwolić sobie nie mieć natychmiastowej odpowiedzi. Masz prawo czuć ulgę i żal jednocześnie. Możesz być szczęśliwa, że jesteś bliżej rodziny, i tęsknić za życiem za granicą. Możesz cieszyć się z powrotu i jednocześnie czuć zagubienie. Te emocje nie wykluczają się nawzajem. Powrót nie jest końcem podróży, tylko kolejnym jej etapem, dlatego zamiast od razu pytać „Czy popełniłam błąd, wracając?”, być może warto najpierw zadać inne pytanie:
Czego potrzebuję, żeby zbudować sobie dobre życie tutaj, jako osoba, którą jestem dzisiaj?
Dopiero z tej perspektywy można naprawdę ocenić, czy problemem jest miejsce, czy raczej sposób, w jaki próbujesz odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
COACHING NA EMIGRACJI
Powrót też jest zmianą.
Jeśli próbujesz odnaleźć się po powrocie do Polski albo zastanawiasz się, czy kolejna zmiana jest tym, czego naprawdę potrzebujesz, możesz spokojnie przyjrzeć się swojej sytuacji podczas rozmowy coachingowej.
Coaching na emigracji →COACHING NA EMIGRACJI
Nie każdą odległość da się zmniejszyć kilometrami.
Jeśli życie pomiędzy dwoma światami zaczyna wpływać na Twoje relacje, poczucie bliskości albo sposób, w jaki widzisz swoje miejsce, możesz przyjrzeć się temu spokojnie podczas rozmowy coachingowej.
Coaching na emigracji →